Sama wizytówka w Google Maps to pułapka. Dlaczego bez własnej strony WWW oddajesz klientów gigantom?
Profil Profilu Firmy w Google (Google Moja Firma) jest świetny na start, ale opieranie na nim całego biznesu to proszenie się o kłopoty. Dowiedz się, dlaczego brak własnej domeny blokuje rozwój i odbiera Ci wiarygodność.
"Przecież klienci znajdują mnie na mapach" – Mit, który usypia czujność
Prowadzisz znakomity warsztat samochodowy, zakład fryzjerski lub lokalne biuro księgowe. Założyłeś wizytówkę Profilu Firmy w Google (dawniej Google Moja Firma), dodałeś godziny otwarcia i kilka zdjęć robionych telefonem. Zaczynają pojawiać się pierwsze, 5-gwiazdkowe opinie. Zastanawiasz się: "Po co mi w takim razie inwestycja rzędu kilku tysięcy złotych z własnej kieszeni na profesjonalną stronę internetową?"
To klasyczny i bardzo niebezpieczny błąd zadowolonego usługodawcy na lokalnym szczeblu, tak zwanym MŚP. Oparcie 100% swojej widoczności w sieci na jednym darmowym narzędziu giganta technologicznego to budowanie domu na wynajmowanej, obcej ziemi.
Co może pójść dramatycznie nie tak z firmą bez oficjalnej "siedziby" pod własną domeną internetową?
1. Jesteś na łasce "Bana" od algorytmu w ułamkach sekund
Wizytówki Google nie należą do Ciebie. Należą do Google. Zawistna konkurencja potrafi masowo "zgłosić" Twoją pinezkę jako nieczynną lub o nieprawdziwej lokalizacji. Zautomatyzowane boty potrafią w ciągu jednego dnia zawiesić lub całkowicie zablokować Twoje jedyne "wejście dla interesantów" (Suspended Profile). Odwołania trwają często tygodniami, bez żadnego kontaktu z żywym człowiekiem w supporcie. W tym czasie, jeśli nie masz mocnej, historycznej własnej domeny URL np. dobry-warsztat.pl, znikasz z internetu, a Twoje zyski osiągają brutalne zero.
2. Efekt "Katalogu Ograniczeń" u prestiżowych zleceń i B2B
Wizytówka ma bardzo sztywne ramy podyktowane oknem wyszukiwarki. Nie zaprojektujesz w niej luksusowej wyceny z suwakami fotowoltaiki, nie wstawisz portfolio przed i po operacji szpachlowania, które można przewijać na pełnym ekranie komputera wielkim szefom spedycji szukającym mechaników do stałej floty 10 aut.
Gdy na lokalnym rynku inny konkurent u boku Twojej wizytówki w mapie wyświetla podpiętą, piękną responsywnie stronę internetową – udowadnia, że "nas stać na luksus dla klienta". Klienci z grubszym portfelem ufają firmom pod dedykowanym URL znacznie szybciej. Posiadanie jedynie pinezki i numeru prywatnego komórki z rezerwacją tworzy powiew oszczędzającego chałupnictwa i "pracy w garażu u ojca".
3. Złuda Lojalności – algorytm podsuwa na dolę obcych wyjadaczy!
Wejdź w swoją wizytówkę na smartfonie na incognito. Co widzisz przewijając ją w dół o pół metra palcem? Bezduszną rubrykę od szukania z Google: "Podobne na mapie do przetestowania!". Rozumiesz to? Sam mechanizm zachęca dociekliwego klienta klikającego w Twoje zdjęcia u góry, by natychmiastowo rzucił okiem na Twoją brutalną oddaloną o kilometr dalej konkurencję pokazując tamtego pizzerię w darmowym pasażu na Twoim terenie!
Kiedy skierujesz klienta we własny serwer pod zbudowaną u Software Hous'u od stron wybudowaną platformę B2C – natrafia on na wysublimowany przez Ciebie zamknięty ogród sprzedażowy (Zjawisko Retention), z którego usunąłeś jakichkolwiek rozpraszaczy. Może chłonąć wyłącznie dół Twojego lejka.
Zwiąż "piny" map z dumnym lądowiskiem autoryzacji Larte!
Google Moja Firma jest świetna – ale wyłącznie jako haczyk, który nałapie lokalnego szukającego na wędkę by skierować jego skupienie ostatecznie w Twój, potężnie wyglądający lejek u Witryny WWW z Cennikiem i Autorytetem. Zabezpiecz się potężną autorską własnością serwerową. Nie ufaj jednej piniatce widniejącej w korporacyjnym ręku na darmowym oknie. Opowiedz nam o lokalnej wizji dominacji w MŚP. My dowieziemy najczystszy kod u Twojej prywatnej domeny sprzedażowej!