Migracja oprogramowania w sklepie internetowym – na co uważać, by nie stracić ruchu z SEO?
Zmiana platformy z abonamentowej SaaS na Headless przypomina operację na żywym, bijącym organizmie firmy. Co musisz wiedzieć, by ruch i pozycje nie spadły do zera jednego dnia.
Decyzja padła – przenosimy sklep. Klienci są nieszczęśliwi na starej, awaryjnej platformie. Agencja deklaruje, że za postawienie nowego sklepu minie miesiąc i przeniesie cały front graficzny w Next.js. Otwieracie szampana. A tydzień po wdrożeniu okazuje się, że zamówienia runęły w dół o 70%, z Google zniknęły setki podlinkowań... To skutek braku procedury migracyjnej dla domen w branży SEO.
Ślepe uliczki URL The 404
Podstawa migracji to tabela przekierowań (tzw. Redirect Map). Główny błąd to to, że adres twojego sklepowego produktu: twojsklep.pl/produkt/nazwa.html na nowej domyślnej platformie to będzie np. twojsklep.pl/p/nazwa-skrocona. Stare trankingowe linki wypracowane przez agencję wygasają na błędzie 404. Google widząc puste ściany strąci Twój asortyment.
Każdy z 10.000 takich adresów musi zostać zmapowany w .htaccess lub od reguł na backendzie systemem przekierowań 301 ("Kolego, trwale zmieniłem miejsce zamieszkania pod the adres xxx").
Pracując z ekipą od E-commerce LarteCode, proces technicznych migracji traktujemy jako punkt numer jeden na pierwszej roboczej naradzie projektowej. Twój ruch ma być bezpieczny.